Byłoby lepiej gdybym...

 

... gdybym przed całą, jak to nazwała moja znajoma "akcją pierzyna" weszła na WOW i poczytała sobie trochę więcej...

Konsultację z lekarzem, wypełniałam ze łzami w oczach.
Nie wiele z niej pamiętałam, choć starałam się czytać wszystko uważnie.
Emocje jednak wzięły góre...
Potem informację, o wszystkim czerpałam tylko od znajomej, która już miała to za sobą. Udzieliła mi mnóstwa pomocnych rad i uspakajała mnie.
Nie miałam chyba wtedy głowy do czytania opowieści i artykułów na WOW.
Dopiero po...... musiałam chyba oczyścić umysł, komuś się wygadać...
Usiadłam do komputera i czytałam praktycznie wszystko co na tej stronie sie znajdowalo.
I oczywiście "dołączyłam do Was".
Co najbardziej mnie uspokoiło?
To, że według niektórych występuje jakiś "okropny" syndrom poaborcyjny.
Też tak zawsze myślałam, że kobieta po dokonaniu aborcji jest załamana i rozchwiana emocjonalnie.
Miałam trochę do siebie pretensje, że czułam głównie ulgę, i nie było mi gorzej niż podczas zwykłego "doła".
A podobno tak po prostu jest..., kobiety zazwyczaj radzą sobie dobrze z tymi emocjami, i oczywiście nie powinny się obwiniać dodatkowo.
Czytałam wiele opowieści dziewczyn, one czuły się bardzo podobnie.
I GDYBYM WTEDY TO WIEDZIAŁA czułabym sie lepiej:)