Minęły 2 tygodnie od kiedy dostałam tabletki...

 

Obfite krwawienie trwało tydzień, później zanikało, aż do dziś. Czy to już "koniec"?...

Dzisiejszej nocy po raz pierwszy miałam sen związany z TYM.

Po przebudzeniu, przeanalizowałam go. Nie był jakiś traumatyczny ale zrozumiałam, że to nadal we mnie siedzi. Myślałam, że naprawdę szybko uporałam się z tym tematem, a jednak w moich myślach wciąż powraca. Parę dni temu było święto zmarłych..., byłam wieczorem na cmentarzu, z moim mężem, tak w ramach zadumy... Chodziliśmy alejkami i rozmawialiśmy. Żołnierzom zapaliliśmy dwa znicze a potem poszliśmy pod krzyż, gdzie zawsze pali się najwięcej lampek. Tam długo staliśmy.
Pomyślałam..., że mogłam zapalić jedną lampkę w intencji tej istotki...
Ale tylko tak pomyślałam...
Chyba nie chcę powracać do tego tematu i zamęczać się od nowa. No i wszystko wyolbrzymiać.

Jestem bardzo sentymentalną osobą, z niesamowicie dobrą pamięcią. Pamiętam telefony dawnych (ważnych) znjaomych, daty urodzin wszystkich po kolei...
Myślę, że niestety o tym również będę za długo pamiętała.

Nadal trzymam kopertę, w której dostałam tabletki oraz pozytywny test ciążowy... Nie wiem po co. Za tydzień czeka mnie wykonanie kolejnego testu ciążowego. Wiem, że i tak nie jestem w ciąży bo po tym krwawieniu nic nie mogło we mnie pozostać... Ale może właśnie ten negatywny wynik wszystko zakończy.