Year of abortion:
1991
partner i rodzina rozumieli moją decyzje i wspierali mnie, przyjaciele też
skuteczna, ale bardzo bolesna- nie zadziałał środek przeciwbólowy, a właściwie zadziałał, ale dopiero po zabiegu. Potem-stan zapalny, ale wyleczony antybiotykiem, i niewielka nadżerka- wyleczona skutecznie wymrażanką
W ogóle od zawsze nie planowałam i nie chciałam mieć dzieci( kwestie świato-poglądowe, świadomość nieuchronności chorób , cierpienia i śmierci). W mojej rodzinie oraz w rodzinie mojego stałego partnera były choroby genetyczne. Miałam założoną spiralę. Oprócz tego w chwili zajścia w ciążę(mimo spirali) miałam torbiel na jajniku zagrażającą zdrowiu i normalności płodu( widziałam kilkoro dzieci znajomych kobiet z torbielami na jajnikach- te dzieci miały nieuleczalną wadę serca i niedorozwój umysłowy). W sumie zdaniem lekarza miałam 20% szans na urodzenie zdrowego dziecka. Wolałam nie ryzykować . Nadal uważam tę decyzję za słuszną. Nie mam wyrzutów sumienia
czułabym ciężar nie do uniesienia, gdybym sprowadziła na świat kalekie lub niedorozwinięte dziecko