paulinkajuż po...
O mojej aborcji - poronieniu, bo tak wolę to nazywać, wiedział jedynie mój mąż. Ja zaproponowałam mu wszystko, a on po prostu się zgodził... Poprzez internet poznałam wspaniałą dziewczynę, która korzystała wcześniej z pomocy WOW, i to głównie ona pomogła mi przez to przejść. Była doświadczona więc bardzo jej ufałam i słuchałam wszelkich rad. Mogłam ją spytać o wszystko czego się bałam i czego wstydziłam. Z mężem praktycznie nie poruszalismy tego tematu..., niestety. Fakt, że aborcja była nielegalna potęgowało uczucie robienia czegoś złego. Wszystko odbyłwało się w wielkiej tajemnicy i ukryciu. I tak nie było łatwo a świadomość tego jak postrzegane są w Polsce kobiety dokonujące aborcji przytłaczało jeszcze bardziej. Metoda okazała sie rewelacyjna. To brutalnie pewnie brzmi. Gdybym wtedy miała tę wiedzę co teraz nie bałabym się praktycznie w ogóle. Wszystko na tym portalu jest świetnie skonstruowane. Wystarczy stosować się do instrukcji i zaleceń i wtedy jest po prostu bezpiecznie. Jestem bardzo zadowolona. Oprócz stresu psychicznego i całego napięcia związanego z organizacją, samo poronienie nie było takie straszne. Dobre tabletki przeciwbólowe potrafią zdziałac cuda. Powodów na "nie" było wiele, te na "tak" były tylko zdroworozsądkowe i moralne... Mam już jedno dziecko. Po jego urodzeniu wiedziałam, że prędko, o ile w ogóle, nie chcę miec więcej dzieci. Zawsze miałam takie podejcie... Nie czuję sie powołana do wychowywania dzieci, nie myślę, że to jest moje przeznaczenie. Dla mnie pierwsza ciąża była wielkim stresem, informowanie rodziny, ich reakcja. Nie miałam zamiaru powtarzac tego znowu. Jestem zbyt delikatna i moja psychika nie wytrzymałaby tego ponownie. Naprawdę świadomość przechodzenia przez to wszystko raz jeszcze była najgorsza... Poza tym nie mam warunków na zakładanie większej rodziny. Gdy dostałam tabletki był przepiękny, słoneczny dzień, serce potwornie szybko zaczęło mi bić... Ale bez wachania wzięłam pierwsza tabletkę - mife. Zrobiłam to tak jakby nie myśląc aby mieć to już z głowy. Póżniej starałam się czymś zająć. Emocje jednak robily swoje. Miałam 24 h do kolejnych pigułek... Drugiego dnia wstałam wcześniej aby jak najwięcej zrobić przed wzięciem kolejnych tabletek. Wiedziałam że po nich już nie będzie tak kolorowo. I faktycznie mimo, że od razu po rozpuszczeniu się 4 pigułek miso, wzięłam mocne leki przeciwbólowe, następnych pare godzin spędziłam w łóżku. Ta znajoma z internetu poradziła mi abym korzystała z miski... wszystko należało kontrolować. Tak też zrobiłam. Na początku chyba nie wierzyłam własnym oczom... widziałam tę fasolkę i przyglądałam się jej bardzo długo. Od razu rozpłakałam się niesamowicie. Siedziała póżniej, długo na zimnej podłodze w łazience. Emocje musiały ze mnie zejść. To było najgorsze, a byłam sama. Brakowało mi wtedy obecności męża. Jego przytulenia i wsparcia... Nie było to nic miłego... Nigdy więcej nie chcę stać przed taką decyzją. Jedyne jeszcze z czego się cieszę to fakt, że żyjemy w XXI wieku i dzięki własnej zaradności i internetowi mogłam przeprowadzic to właśnie w taki sposób, myślę, że najmniej bolesny... |