paulina

już po...

paulina
Ile masz lat? Between 21 and 27

Kraj pochodzenia: Poland

Year of abortion: 2008

W jakim kraju dokonałaś aborcji? Poland

O mojej aborcji - poronieniu, bo tak wolę to nazywąc, wtedy mniej boli...,wiedział jedynie mój mąż. RAzem podęliśmy taka decyzję choć to ja zaproponowałam mu to wszystko...

Pożniej poprzez internet poznałam wspaniałą dziewczynę, która korzystała kilka miesięcy wcześniej z pomocy WOW, i to ona głównie pomogła mi przez to przejść. Była doświadczona więc bardzo jej ufałam i słuchałam. Mogłam ją spytać o wszystko czego się bałam i czego wstydziłam.

To z nia przeszłam przez te 2 ciężkie tygodnie. Z mężem praktycznie nie poruszalismy tego tematu..., niestety.

Metoda wykonanej aborcji: środki farmakologiczne

Metoda okazała sie rewelacyjna. To brutalnie zabrzmi. Gdybym wtedy miała tą wiedzę co teraz nie bała bym się praktycznie w ogóle. Wszystko na tym portalu jest świetnie skonstruowane. Wystarczy stosować się do wszystkich instrukcji i wtedy jest bezpiecznie. jestem bardzo zadowolona. Oprócz stresu psychicznego i całego napięcia związanego z organizacją, samo poronienie nie było takie straszne. Dobre tabletki przeciwbólowe potrafią zdziałac cuda.

Powód wykonanej aborcji prywatne powody dla których nie chce mieć dziecka

Powodów na "nie" było wiele, te na "tak" były tylko zdroworozsądkowe i moralne...

Mam już jedno dziecko. Po urodzeniu go wiedziałam, że prędko, o ile w ogóle, nie chcę miec więcej dzieci. Zawsze miałam takie podejcie przez co nawet myślałam, że Bóg sprawi że będę bezpłodna czy coś w tym stylu...

Dla mnie pierwsza ciąża była wielkim stresem, informowanie rodziny, ich reakcja. Nie miałam zamiaru powtarzac tego znowu. Jestem zbyt delikatna i moja psychika nie wytrzymałaby tego ponownie.

Poza tym nie mam dobrych warunków mieszkaniowych, i kolejne dziecko byłoby po prostu nieodpowiedzialnością, sazaniem całej naszej rodziny na bylejakie zycie.
To wszystko brzmi pewnie paskudnie, bo czymże jest życie w porównaniu do miłego mieszkanka... Ale fakty są takie że moje mysli nie pozwalały na kolejne dziecko...

Twoje uczucia dotyczące aborcji smutna

Gdy dostałam tabletki był piękny słoneczny dzień, serce potwornie szybko zaczęło mi bić... Ale bez wachania wzięłam pierwsza tabletkę - mife. Póżniej starałam się czyms zająć żeby o tym nie myśleć. Emocje jednak robily swoje. Miałam 24 h do kolejnych tabletek...

Drugiego dnia wstałam wcześniej aby zrobic jak najwięcej przed wzięciem kolejnych tabletek. Wiedziałam że po nich już nie będzie tak kolorowo. I faktycznie mimo, że od razu po rozpuszczeniu się 4 tabletek miso, wzięłam mocne tabletki przeciwbólowe, następnych pare godzin spędziłam w łóżku.
Byłam zwinięta w kłębek, drżałąm ale nie z zimna... Bałam się poruszyć. W końcu jednak zaczęłam czuc że coś się zaczyna. Poszłam więc do łazienki.

Ta znajoma z internetu poradziła mi abym korzystała z miski... wszystko należało kontrolować. Tak też zrobiłam. Na początku chyba nie wieżyłam własnym oczom... widziałam tę fasolkę i przyglądałam się jej bardzo długo. Od razu rozpłakałam się niesamowicie. Siedziała póżniej tak, długo na zimnej podłodze. Emocje musiały ze mnie zejść. To było najgorsze, a byłam sama. Brakowało mi wtedy obecności męża. Jego przytulenia i wsparcia...
Przeszłam przez to sama.

Nie było to nic dobrego... Nigdy więcej nie chcę stac przet taką decyzją. Jedyne jeszcze z czego się ciesze to fakt, że żyjemy w XXI wieku i dzięki własnej zaradności i internetowi mogłam przeprowadzic to właśnie w taki sposób, myślę, że najmniej bolesny...

Wyznanie Chrześcijańska

Dzieci: 1