Devana
Nic nie bolało, spodziewałam się że będzie gorzej. Po godzinie od zażycia pierwszej dawki Misoprostolu było po wszystkim...dziękuję. To wydarzyło się na wakacjach u cioci. Mój kuzyn miał wtedy urodziny, wiec zorganizował przyjęcie, na które ja też zostałam zaproszona. Gdybym wiedziała co mnie tam spotka i jak bardzo będzie to traumatyczne, nigdy bym na to przyjęcie nie poszła. Nie pojechałabym w ogóle do cioci. Zaczęło się od alkoholu - w pewnej chwili poczułam się niedobrze i oznajmiłam, że idę do pokoju się położyć. Jeszcze przed tym wyszłam na chwilę, na powietrze, z nadzieją, że zrobi mi się nieco lepiej. Ale tak się nie stało, nie trafiłam już do pokoju. Mój kuzyn razem z kolegą mnie przytrzymali, znaczy sie kuzyn mi zatkał ręką usta, i we dwóch zawlekli mnie do szopy z narzędziami, gdzie mój wujek trzymał samochód. Kolega stał na czatach, a w tym czasie on się ze mną szarpał, kiedy stawiałam opór, przycisnął mi gardło łokciem i zdarł ze mnie bieliznę. Czułam ból, wstręt i obrzydzenie i byłam tak strasznie przerażona że nie krzyczałam, zresztą nie miałam nawet jak. Jak trafiłam do pokoju, to pierwsze co to poszłam zwymiotować, a następnie szorowałam się do krwi myjką do naczyń. Później okazało się że jestem w ciąży... Generalnie oprócz nienawiści do sprawcy tej całej historii nie towarzyszyły mi żadne emocje. Chciałam tylko, żeby to wszystko wreszcie się zakończyło, ten cały koszmar. I żebym zaczęła na nowo normalnie żyć. |