gosia=-aborcja wydawała mi się nieetyczna i myślałam,że nigdy nie będzie mnie to dotyczyć-do czasu. miesiąc temu podejrzewałam że jestem w ciąży. Miałam "chwilę zapomnienia" dzień przed owulacją i bezmyślnie nie zastosowałam żadnego zabezpieczenia. Przez prawie 4 tygodnie żyłam w straszliwym stresie-wiem, że powinnam była zrobić test, ale gdyby pokazały się dwie kreski to pewnie bym się załamała.Jestem już mamą 2-letniej cudownej dziewczynki:D ale kompletnie nie układa mi się małżeństwo i tylko czekam, aż uniezależnię się finansowo od męża i zamierzam od niego odejść. zaczęłam szukać w internecie jakiegoś wsparcia-chciałam z kimś porozmawiać, bo gdyby okazało się że jednak jestem w ciąży to właściwie byłam zdecydowana na aborcję. Tak jak już wcześniej pisałam-do tej pory wydawało mi się, że aborcja jest czymś złym-pewnie dlatego, iż byłam wychowywana w takim przeświadczeniu.Jednak od kiedy podejrzewałam, że będę musiała się na nią zdecydować, nie wydawała mi się taka straszna. Jak mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Okres spóźnił mi się 3 dni ale test, który wreszcie zrobiłam, wyszedł negatywnie..Nie musiałam podejmować tej trudnej decyzji. Uważam, że każda kobieta powinna mieć prawo do decydowania o sobie i swoim życiu i nikt nie powinien jej do niczego zmuszać. Jeżeli jesteś w ciąży, a nie chcesz urodzić, to przemyśl swoją decyzję jeszcze raz i podejmij taką, która według Ciebie jest w tej chwili słuszna...Dziecko to naprawdę ktoś cudowny i wspaniały, ale wiem, że czasami pojawia się nie w porę.mocno ściskam wszystkie kobiety, zarówno te, które są już "po" aborcji, oraz te, które jeszcze nie podjęły decyzji...3majcie się cieplutko:D gdybyście chciały porozmawiać, piszcie: agusia270@op.pl
|