Agata S

Pisze o moich doswiadczeniach, aby przekonac kobiety do legalnych metod i odpowiedzialnosci za swoje zdrowie. Nie dokonalam aborcji, poniewaz jestem jej przeciwna. Bardzo cieszylam sie na ciaze ale niestety ja stracilam, chociaz nie sama...Na pierwsza wizyte USG w jednym z londynskich szpitali poszlam razem z mezem. Podczas badania dowiedzielismy sie, ze plod dalej. sie nie rozwija, ze nasze dziecko umarlo w 7 tyg!!! Czyli jak wiadomo, ze pierwszy scan wykonuje sie okolo 12 tygodnia, nosilam w sobie martwy plod przez 5 tyg i zagrazal on mojemu zdrowiu. Teorytycznie nazywa sie to "missed miscarriage". Otrzymalam wowczas pelne informacje na temat kilku metod wywolania poronienia. Spedzilismy wowczas az trzy godziny w szpitalu, przez ktore praktycznie przeplakalismy. Jednak personel medyczny sie mna zaopiekowal, zostal przeprowadzony ze mna wywiad, podczas ktorego moglam zadac wszelkie pytania. Moglam wybrac metode naturalna, ale skoro poronienie nie nastapilo w ciagu 5 tyg, obawialismy sie o moje zdrowie. Wybralismy wiec metode farmakologiczna, moglam jeszcze poczekac i zdecydowac w domu, ale bylam w amoku, balam sie i po rozmowie z pielegniarka i mezem zdecydowalam sie tego samego dnia. Trzecia metoda - hirurgiczna nawet nie wchodzila w gre. Kolejni lekarze przychodzili i mowili mi o zastosowaniu, obawach, watpliwosciach i - w moim przypadku - ewentualnym efekcie ubocznym - infekcji, ktora, oczywiscie pod okiem GP, mozna wybadac i wyleczyc. Oczywiscie zostalam poinformowana o tym, czego i nawet o ktorej moge sie spodziewac. Wiedzialam, bede miala ciezkie krwawienie ze skrzepami, bole, skorcze, goraczke i wymioty. Pozniej, przed samym przyjeciem 4 tabletek Mifepristonu, musialam jeszcze podpisac zaswiadczenie, ze je przyjmuje. Nie spodziewalam sie, ze nawet pomoga mi je zastosowac. Byla godz 14. Nastepnie otrzymalam 4 tabletki, Cytotec, ktore mialam przyjac nastepnego dnia, 2 o 9 rano i 2 o 12. Otrzymalam takze dwa rodzaje lekow przeciwbolowych ktore moglam brac dosc czesto, mieszajac je, a takze list dla mojego GP i kopie dla mnie z numerami do ich wydzialu i do szpitala. Powiedzieli mi, ze ok 6-8 godzin, musze spodziewac sie krwawienia ale to oczywiscie zalezy od kazdej kobiety. Zostalam tez poinformowana, ze krwawienia moga trwac do 2 tygodni. Na efekty czekalam 3-4 godz,jednak byl to tylko okropny bol i wymioty, a caly proces krwawienia zaczal sie dopiero po wzieciu Cytotec rano nastepnego dnia. Chyba nie musze wspominac co przechodzilam i jak dlugo. Z dawka w polodnie sie spoznilam, bo ze zmeczenia usnelam. Ale oczywiscie moglam w kazdej chwili zadzwonic pod podany numer, gdzie mnie zapewniono ze jest w porzadku. Powiedzieli takze, ze zadzwonia do mnie po 2 tyg i umowia na kolejne USG zwane Transvaginal US. I oczywisci zalecali aby byc w domu przez pare dni i raczej odpoczywac. A bylo to rowno 3 tygodnie temu, w piatek. A drugie usg mialam dwa dni temu, i powiedzieli ze jest ok. ze moge byc spokojna. W miedzyczasie bylam na 1-tygodniowej terapii antybiotykowej aby wyleczyc "obiecana" mi infekcje, ktora juz wykryli na pierwszym usg. Teraz jestem spokojna. Ale i tak czuje pustke i boje sie zajsc w ciaze w obawie o kolejne poronienie. Ale wiem, ze bedzie mi zapewniona opieka. Wiem, ze sie rozpisalam ale chcialam opisac moja sytuacje i przekonac kobiety do legalnej metody. Warto jednak pomyslec czesniej o zarejestrowaniu sie w przychodni, bo nigdy nie wiadomo co sie moze stac. Ale zawsze jest inne wyjscie....

Agata S
Ile masz lat? Between 26 and 32

Kraj pochodzenia: Poland

Year of abortion: 2007

W jakim kraju dokonałaś aborcji? Great Britain

Metoda wykonanej aborcji: środki farmakologiczne

Chrześcijańska

Dzieci: 0