kasiaciaze usunelam w 7 tygodniu, pomogl mi ginekolog. ulga ale i dziwne uczucie smutku towarzyszy mi od paru dni. minie?
na poczatku strasznie sie balam, i chcialam wykonac aborcej farmakologiczna. jednak znalazlam lekarza, godnego zaufania, i przezde wszystkim poleconego przez innego ginekologa. czulam sie pewnie i wiedzialam ze bedzie dobrze. w dniu zabioegu nic niew jadlam, mialam byc na czczo, pojechalam do prywatnego gabinetu, gdzie czekal na mnie ginekolog i anestezjolog. gin zrobil mi usg, usiadlam na fotelu, anestezjolog wklul mi wenflon, i zaczelismy rozmawiac....gdy otwirzylam oczy mialam na sobie bielizne i bylam okryta koce. nic nie poczulam, zadnego bolu, czulam sie lekko oszolomiona po narkozie, ale po godzinie przeszlo. wszystko trwalo ok 40 minut, wrocilam do domu, a na drugi dzien poszlam do pracy.... mamy juz jedno dziecko, ma niecaly rok, moj maz jest w anglii, a ja zaczelam bardzo dobra prace. zaszlam w ciaze, mimo ze zarzylam postinor, od poczatku bylam przekonana o slusznosci swojej decyzji. moj maz bardzo mnie wspieral, mam wrazenie ze jeszcze bardziej sie do siebie zblizylismy. na drugi dzien "po" czulam sie pelna energi, ale pod wieczor dopadl mnie smutek, poklocilam sie z mezem o glupote, a na koncu sie poryczalam. mam nadzieje ze to minie aborcje mialam 19.11.2007 czyli trzy dni temu...boje sie byc sama, czekam az moj maz wroci, nie chce byc dluzej samam z corka tutaj bez niego. |