MassKotkaMialam, bo nie widzialam innego wyjscia...
Wiedza tylko 4 bliskie mi osoby, pelne zrozumienie i wsparcie przed, w trakcie i teraz po. Legalnosc czy nielegalnosc tego czynu nie mialy zadnego znaczenia To byla moja pierwsza i ostatnia aborcja. Zazycie tabletek bylo dla mnie latwiejsze niz poddanie sie zabiegowi, na to drugie pewnie bym sie nie zdobyla, mimo ze efekt jest przeciez ten sam. jesli chodzi o przebieg samej aborcji to bylo wrecz ksiazkowo, tabletki, skurcze, krwawienie, poronilam juz po pierwszej dawce miso. Dzieci powinny rodzic sie z milosci, moze to banalane, ale cala ta sytuacja uswiadomila mi jak prawdziwe. To nowe zycie powstalo w niewlasciwych okolicznosciach z niewlasciwym czlowiekiem. Gdzies gleboko czulam ulge, zal, dziwna czulosc dla tej istotki, ktora jednak usmiercilam, ale to wszystko zostalo przez moja psychike schowane gdzies gleboko, gleboko. Wyparcie sprawilo, ze wlasciwie nie czulam, nie czuje nic, totalna blokada emocji. |