iluzjaPrzeczytaj - jeśli się wahasz... Masz wielką szansę. Mi nikt wcześniej nie pomógł.
Zabieg przeprowadziłam w prywatnej klinice. Kosztowało to wiele (jak dla mnie bardzo wiele, bo nie jestem bogata). Przed zabiegiem byłam tu tylko raz – skierowana przez innego lekarza ginekologa, któremu nie udało się usunąć mojej ciąży za pomocą farmakologiczną. W dniu zabiegu miałam nie jeść nic rano. Bałam się, bo nigdy nie miałam zabiegu pod narkozą. W czasie aborcji w sali był tylko lekarz ginekolog i anestezjolog. Chłopak czekał na mnie na korytarzu. Dostałam zastrzyk i jedyne co pamiętam to lampki na suficie. To ostatnia rzecz, która widziałam przed zaśnięciem. Kiedy się obudziłam zapytałam o godzinę. Wszystko trwało 40 minut. Anestezjolog był zdenerwowany. Widziałam to. Krwawiłam dosyć mocno. Po zabiegu dostałam zastrzyk, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie jaki i na co oraz receptę (leki ułatwiające gojenie, zapobiegające zakażeniom). Kiedy wróciłam do domu (nie trwało to więcej niż pół godziny) miałam na spodniach gigantyczną plamę z krwi. Krwawiłam bardzo mocno przez 2 – 3 dni. Nic nie bolało. Tylko krwawienie. Okres dostałam po jakiś 6 – 7 tygodniach. Kiedy dokonałam aborcji byłam na 3 roku studiów. Nigdy w życiu nie darowałabym sobie, gdybym musiała je przerwać, bo szło mi świetnie. Ojciec dziecka był moim partnerem od roku. Jestem z nim do tej pory i zamierzamy się pobrać. Nie mieliśmy i nadal nie mamy pieniędzy na wesele, ślub i mieszkanie. W przyszłości, jak staniemy na nogi, zamierzamy mieć razem dziecko. Przez dokonaniem aborcji myślałam o samobójstwie. Jedyne, co mnie powstrzymywało to to, że nie chciałam zostawiać ojca dziecka i mojej siostry, która bardzo kocham. Dla mnie ta ciąża była końcem świata i koszmarną pomyłka, koszmarnym przypadkiem. To był drugi stosunek seksualny, który miałam z tym chłopakiem. Po zabiegu po raz pierwszy od kilku tygodni spałam w nocy bez koszmarów. Nigdy w życiu nie ulżyło mi tak bardzo. Nie mam wyrzutów sumienia. |