o aborcji wiedziałam ja, mój chłopak i moje dwie przyjaciółki. chłopak wsumie na początku nie była za tym, musiałam go przekonywać. to było dla mnie strasznie ważne. musiałam to zrobić. on wkońcu zrozumiał. przyjaciółki też próbowały mnie wspierac jak tylko mogły.
wsumie żadnego, ale duzo czytałam na stronach wome on waves jest to bardzo dobrze wszystko napisane. kobieta musi być zdecydowana. ja podjęłam ta decyzję jak tylko się dowiedziałąm o ciązy. byłam pewna. może jestem człowiekiem bez wyrzutów sumienia, ale jakoś uważam, że mam do tego prawo, nie czuje że zabiłam człowieka. czuje że uwolniłam siebie. wziełam poprostu tabletki, poroniłam i koniec. i po bólu. niewiem czy to ma jakieś dalsze skutki. nie byłam jeszcze na usg. ale myśle że bedzie wporządku.
mam prawie 20 lat. jestem po liceum, chce iść na studia. dziecko pokrzyżowałoby mi wszystkie plany na przyszłośc. myśle, że jeśli urodziła bym to dziecko obwiniałabym je za strate możliwości kariery, dalszej nauki, itd. nie chciałabym obwiniać dziecka o takie rzeczy, wolałabym żeby było zaplanowane, wtedy kiedy ma byc a nie tak na o jest juz i koniec:/ bezsens
może naprawde jestem bez uczuć, ale tą decyzję podjełam juz dawno. to była trudna decyzja ale pewna, dlatego nie wahałam sie. nie chciałam tego dziecka więc go nie bedzie.