nikt o tym nie wie. oprócz mnie, mojego chłopaka i mojej przyjaciółki. mój chłopak z poczatku nie zgadzał się na nic podobnego, ale ja strasznie nie chciałam. nie mogłam dopuścić do siebie tej myśli, że będę matka a on ojcem mojego dziecka. tymbardziej, że zawsze miałam wątpliwości czy on jest tym z którym bede do końca. jestem z nim ponad 3 lata, ale mam wątpliwości, wiem że jest dobry, ale nie wiem czy ja go chce tak na zawsze. ale mowa o reakcji. on nie chciał sie zgodzić ale przekonałam go, płakałam, błagałam, on zrozumiał, że to jest juz nasze życie i że albo urodze i wszystko sie zawali, albo nie urodze i bedzie normalnie. pojde do szkołu on bedzie zarabiał i kiedys kiedy juz bedziemy gotowi możemy mieć dziecko. zrozumiał. a przyjaciółka, najpierw mówiła żebym urodziła, ale wiedziała że nie ma dużo do gadania jak ja byłam tego pewna w 100%
nie miałam żadnego. zaczełam rozmawiac z ludzmi w internecie, na forach, przeczytałam strony women on waves, oraz wiele innych.
mam prawie 20 lat. chce iść na studia, chce mieć jakiś start w życiu, to normalne, że chce żyć jak każda inna nastolatka. nie czuje sie jeszcze matką i uważam, że matka powinna być odpowiedzialna, a jeśli nie chcę dziecka i wiem, że traktowałabym je źle (nie chodzi o bicie, czy o coś, tylko ogólnie o zaniedbywanie itd) to po co wogóle robić mu krzywde. jest tyle dzieci, które matka wyrzuciła na śmietnik, porzuciła, zostawiła w sklepie, po co robić coś tak perfidnego:/
czułam, że nie robię dobrze, ale czułam że to mój jedyny ratunek. a jeśli już podejmuje się tak drastycznej metody, to nie bede do końca życia obwiniac sie za to, płakać, wariować. chce coś osiągnąć w życiu i napewno nie dam się zwariować. zrobiłam to co musiałam. jesli urodziłabym to dziecko uważałabym, że jest to moja klęska, moja porażka życiowa. a nie chce tak nazywać swoich dzieci:/ na początku nie przejmowałam sie tym co czuje. zrobiłam to wziełam tabletki odczekałam... ból był straszny, ale cieszyłam się, że to już po wszystkim. kiedy poroniłam jakąś cząstkę momentalnie zrobiło mi się smutno. niewiem dlaczego moze dlatego że to była cząstka mnie. staram się teraz nie myśleć o tym żeby nie zwariować. myślę że zrobiłam dobrze. ale czasem łapie się na myślach o przyszłym dzidziusiu, trochę żal tego wszystkiego, ale to jest cena jaką ja ustaliłam. miałam wybór i to jest najważniejsze.